(RUMLOWIE – EK)

Poniżej galeria z wywiadem w wersji oryginalnej, w dalsze części strony znajduje się transkrypcja tekstów z tych zdjęć:









1. Jest Pani autorką książki „Dwie matki” o Zygmuncie Janie Rumlu, która doczekała się już kilku wznowień. Kim był dla Pani Zygmunt Jan Rumel?
Bratem ciotecznym mojej Mamy Mirosławy Wolickiej z domu Żelawskiej i jej siostry Barbary Bodakiewicz.
2. Czy pamięta Pani Rumla? Ile miała Pani lat w 1943 roku gdy został zamordowany? Gdzie wtedy mieszkaliście?
Nie pamiętam. 27 lipca 1943 roku skończyłam 2 lata. On zapewne mnie widział jeszcze w wózku. Mieszkaliśmy w Warszawie.
3. Jaki był Zygmunt Jan? Czy pamięta Pani opowieści o nim? O tym jak został zamordowany i dlaczego? Była Pani wtedy bardzo małą dziewczynką, ale z całą pewnością jego śmierć była przedmiotem rodzinnych rozmów i dyskusji.
Uśmiechnięty, serdeczny, rodzinny. Wysportowany, mocny.
Wprowadził moją Mamę, najpierw studentkę Wyższej Szkoły Dziennikarstwa, potem absolwentkę, w świat dziennikarski. Nie przejmował takimi drobiazgami jak zdarte buty.
Moja Babcia często podkarmiała młodych Rumlów. O ich dzieciństwie i wczesnej młodości było dużo opowieści. O tragedii nie, bo nie były to opowieści, których w latach czterdziestych – pięćdziesiątych powinny słuchać dzieci.
Babcia jak mantrę powtarzała:
„Po co oni wracali na Wschód? Zygmut i Bronek i ty” *.
* Nie bardzo wiedziałam wówczas, o co chodziło.
4. Dlaczego Rumel zgodził się na misję pokojową? Co przeważyło? Jego wiara w ludzi, czy odwaga, a może rozpacz związana z mordowaniem Polaków na Wołyniu?
Honor, poczucie obowiązku – sam żołnierz był synem kawalera Orderu Virtuti Militari.
Wrażliwość na ludzkie losy.
Pierwsze spotkanie z OUN UPA stanowiło cień nadziei…
Drugie – wiadomo.
5. Podjęliśmy się poszukiwania jego miejsca pochówku na Ukrainie. Czy może Pani opisać Zygmunta Jana Rumla? Miał jakieś znaki szczególne, może jakieś złamania czy choroby, coś co ułatwiło by jego identyfikację. Jaki miał kolor włosów, oczu, jakiego był wzrostu i jakiej budowy ciała? Czy zachowały się jakieś przedmioty osobiste po nim?
Jak wszyscy Rumlowie był blondynem (z wyjątkiem rudej Zosi) o jasnych – niebieskich, może szaroniebieskich – oczach. Mocna budowa ciała, niezbyt wysoki.
Nie wiem o żadnych przedmiotach.
Na spotkanie z Ukraińcami jechał w ubraniu skompletowanym z różnych fragmentów munduru, ofiarowanych mu przez miejscowych.
Nie sądzę, żeby jakieś fragmenty przetrwały.
6. Gzie Pani zdaniem powinny trafić kości Zygmunta Jana Rumla w przypadku jego odnalezienia? Symboliczny grób utworzyła rodzina na Powązkach Wojskowych.
Do Rodziców na cmentarz Srebrzysko w Gdańsku.
Z pochówkiem razem z Anną na Powązkach na pewno byłyby problemy.
7. Czy znała Pani dobrze Annę Rumlową, żonę Zygmunta Jana? Czy były to częste kontakty? Co opowiadała o mężu? O zmarłym przy porodzie dziecku? O wojnie?
Bywała w naszym domu rodzinnym; podziwiałam Ją na scenach Teatru Wybrzeże i Teatru Rapsodycznego.
Odwiedziłam ją kilku razy, kiedy mieszkała na Ochocie, jako towarzyszka pani Żuławskiej, matki Wawrzyńca. Ostatni kontakt miałyśmy w stanie wojennym.
Między nami była różnica kilkudziesięciu lat. Dobrze znała Annę, naszą Mamę, z nią na pewno rozmawiała na poważne tematy.
O dzieciach Mama nie wiedziała albo wypadło jej z pamięci.
Po ukazaniu się tomiku Mama nagrała wspomnienia Anny. Audycję w Rozgłośni Gdańskiej okrasiły wiersze. Mam tylko konspekty tej audycji.
Były w stałym kontakcie. Dzięki Mamie.
Anna trochę dorabiała w Radiu.
Dorodna, włosy rude, w koczek, malutka.
8. Dlaczego Anna Rumlowa czekała tyle lat z udostępnieniem do opublikowania wierszy męża? Pierwszy tomik ukazał się dopiero w 1970 roku czyli 27 lat po jego śmierci.
Nie zwlekała. Drobna, delikatna, samotna, po ciężkich przeżyciach wojennych, schorowana, przytłoczona.
Pukała do różnych drzwi. Nie było sprzyjającej atmosfery. Jedne są wreszcie otworzyły u Anny Kamieńskiej.
Wielki duch w wątłym ciele to Anna.
9. Anna Rumlowa przechowała rękopisy wierszy męża w walizce. Co z „walizką Anny”? Kto może ją mieć? Czy jest szansa na odnalezienie tej walizki i na odnalezienie jeszcze innych rękopisów?
Walizkę, którą na własny użytek nazwała „Walizką Anny”, widział jako jedyny, w domu bratanka Anny reżyser Wincenty Ronisz. Zawartość – kłąb papierów, listów, rękopisów, zdjęć; skserował (ocalił!!!) – dał mi potem.
Od Michała Wójcikiewicza, bratanka Anny, dostałam tylko ksero dwóch zdjęć. Był w złej kondycji psychicznej. Na krótko przed śmiercią przeprowadził się na Lubelszczyznę. Zmarł w 2005 roku.
Z jego córką, mimo że wielokrotnie się umawialiśmy, do spotkania, nigdy nie doszło.
Może są jakieś utwory jeszcze nieznane w starych czasopismach?
10. Czy pamięta Pani Janinę Rumel, matkę Zygmunta Jana, bo o powrocie z niewoli jego ojca Władysława pisze Pani w swojej książce dokładnie i zabawnie? Czy Pani Janina podejmowała próby odnalezienia męża, synów. Długo nie wiedziała co się z nimi stało.
Janina Rumlowa – siostra mojej babci Wandy Żelawskiej z domu Tymińskiej, była guru całej rodziny i przewodniczką duchową rodzeństwa w czasach jeszcze przed odzyskaniem niepodległości.
Moje pierwsze mgliste wspomnienie o cioci Jani to rok 1944, Brwinów. Sienniki, na których spały ciocia Jania z Zosią, mnie się podobały (miałam 3 lata i może mniej).
W 45/46 roku nasze warszawskie rodziny zamieszkały w Gdańsku-Wrzeszczu, blisko siebie. Babcia prowadziła mnie na ulicę Krzemieniecką i zostawiała na kilka godzin, „żeby Jania nie była sama”.
Potem chodziłam tam sama po szkole. Mieszkanie na poddaszu było więcej niż skromne. Jedyną ozdobą był upleciony z kłosów orzeł. To i leżące na parapecie pismo „Płomienie”, świadczy, że ktoś z ludowców (wołynian?) odwiedzał Janinę i Zosię.
O śmierci Bronka wiedziała. „Krew na ścianie, krew na ścianie” – te słowa często słyszałam. Bronek zginął przez rozstrzelanie w Dubnie w 1941.
Kiedy dowiedziała się o Zygmuncie, nie wiem i mam nadzieję, że do końca nie dowiedziała się w jaki sposób. Wiersz „Trzech was zginęło” powstał przy mnie (47, 48 rok?).
Moja mama przepisała go na maszynie.
Mimo wszystko obie – ciocia Jania i ja – czekałyśmy na cud. W 1950 roku wrócił mąż. Z samolotu (dom był blisko lotniska), nie wysiadał niestety nikt bliski. Moja ciocia Barbara, która była lekarką, namawiała ciocię Janię na operację. Nie zgodziła się. Bardzo cierpiała. Rak.
W 1948 roku urodziła się moja siostra, Stasia. Przysłał jej ze Szwecji śliczną spódniczkę. Ja byłam częstowana płatkami kukurydzianymi. Czy przysyłał coś jeszcze, jak długo, nie wiem. Najważniejsze, że był z nim kontakt. Tadeusz i jego żona odwiedzali ciocię Janię. Moja babcia codziennie przynosiła delikatne jedzenie – płynne, bo innego już nie mogła jeść. W 1952 roku zmarła.
Była poetką. W licznych pismach kresowych i nie tylko, są tego ślady. Utalentowana plastycznie. Dobra. Żal. W wierszach Zygmunta jest coś z ducha poezji jego matki. Wrażliwość na przyrodę, dostrzeganie piękna nawet w prozaicznych sprawach. Jest tam sporo egzaltacji, ale to była inna epoka.
W czasach wołyńskich wplatała w rudoblond włosy kwiaty i biegała rano po rosie. Poetka…
Wuj Władysław jest natomiast autorem licznych broszur na temat racjonalnej uprawy roli. Był inżynierem agronomem.
11. Gdzie pochowany jest Bronisław, brat Zygmunta Jana, także konspirator, zamordowany jeszcze za jego życia przez NKWD?
W Rotundzie Zamojskiej jest tablica z jego nazwiskiem. Miejsca pochówku nie znam.
Po życiorys odsyłam do Internetu. Rzetelny.
Przystojny, serdeczny, skory do pomocy – taki był Bronek. Mógł ocalić swoją głowę, ale hardo odpowiadał enkawudzistom. Honorowy. Tak go wychowali rodzice i szkoła. Patrz punkt 4 ankiety.
12. Co się stało z trzecim bratem Stanisławem? Zosia, jedyna siostra przeżyła wojnę jako jedyne dziecko z całej czwórki dzieci. Była najmłodsza. Jakie były jej losy?
Stanisław lata szkolne spędził na Wołyniu. Dalej: Politechnika Warszawska, ożenek, sklepik na Ochocie (własny czy prowadził?). Powstanie 44, wypędzeni z mieszkania, jak setki mieszkańców Ochoty na Zieleniak – gdzie szaleli „rycerze” Rona. Obóz w Niemczech, Szwecja, zapewne przez Czerwony Krzyż. Argentyna. Początkowo bieda, potem dzięki solidnemu wykształceniu i ciężkiej pracy dobrobyt ale tęsknota za Polską, zwłaszcza po śmierci żony Jieny. Adoptowany syn Argentyńczyk nie rozumiał tej tęsknoty. Zosia i moja Mama zachęcały go do powrotu do Polski. Zabrakło sił. Mama napisała list do przybranego syna Ignacego, ale nie odpowiedział.
Zosię poznałam w sierpniu 1944 roku. Mój ojciec wynajął chałupę w Brwinowie jako letniskową. Stała się schronieniem dla rodziny, m.in. cioci Jani i Zosi. Ciocia Jania obsesyjnie bała się szwabów. Wtedy Mama dowiedziała się najwięcej o ich dramatycznej ucieczce z osady do Krzemieńca na początku wojny. Matce i córce pomógł Ukrainiec. Zosia miała 17 lat. Bracia i ojciec poszli na wojnę.
Potem było wiele wędrówek, m.in. na Wileńszczyznę. Gdzie, jak pisała mi jej koleżanka, pamiętała ojca, jako łączniczka.
Ojciec oficjalnie pracował w magazynach zbożowych, a w konspiracji dla AK. Kiedy go aresztowano, zaczęła się znowu wędrówka.
Koniec wojny zastał matkę z córką w Łowiczu u najmłodszego z rodzeństwa Tymińskich – Tadeusza (ojca Krzysztofa). Potem był już Gdańsk.
Dwóch braci zginęło, losy ojca były nieznane. Matka ciężko chora, najstarszy brat daleko. Pracowała jako laborantka – zapewne przeszła jakiś kurs.
Późno wyszła za mąż za starszego wdowca. Miała ciężką cukrzycę. Znalazła się w domu opieki dla chorych przewlekle.
Odwiedzała ją żona Tadeusza i mój ojczym.
Miała depresję, ale podobno ucieszyła się, kiedy zaczął się ruch koło Zygmunta – jego ulica, mój artykuł, filmu już nie obejrzała.
Była w stałym kontakcie z moją, także chorującą, Mamą.
13. Zygmunt Jan Rumel został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Batalionów Chłopskich. Czy wie Pani kto odebrał wtedy to odznaczenie i w którym to było roku? Gdzie obecnie znajduje się ten krzyż?
Nie wiem.
14. Dlaczego Zygmunt Jan Rumel był przez te wszystkie lata zapomniany i nieobecny? I to zarówno jako żołnierz bohater jak i poeta. Do tej pory nie ma nawet pomnika, a tylko poświęcone mu trzy tablice i nazwę ulicy w Gdańsku.
Jest jeszcze placyk w CHEŁMIE,
Starania rodziny i kresowiaków o ulicę w Warszawie spełzły na niczym.
Pan Feliks Budzisz – autor książki „Z ziemi cmentarnej” walczył o pamięć o Rumlu.
Napisał wiele artykułów do prasy wybrzeża i pism kresowych, dużo wcześniej niż zaczął się ruch wokół Zygmunta. Dzięki niemu i drugiemu przybyszowi z Kresów do Gdańska jest ulica Rumla. Jest film, są książki, nie jest źle.
Krzemieniec, Wiśniowiec znalazły się w ZSRR. O pamięć poetów z Warszawy łatwiej się było troszczyć.
15. Dlaczego Ukraińcy, Pani zdaniem nadal negują ludobójstwo na Polakach, nie próbują się z niego rozliczyć i utrudniają Polsce ekshumacje na każdym kroku.
- Brak wiedzy. W ZSRR raczej nie uczono o rzezi wołyńskiej, ci ze Wschodu pewno o niej w ogóle nie słyszeli.
- Nikt nie lubi, kiedy wypomina mu się winy. Ekshumacje ujawniają ich skalę!!!
- Mają swoje hołodomory i wojny.
- Patriotyzm, nacjonalizm – łatwo pomylić najwidoczniej.
Na szczęście ekshumacje już się zaczęły.
Bardzo dziękuję.
Janusz Panak
Warszawa, wrzesień 2025